Nie tylko Google
Opublikowano: 17 listopada 2007 2007 13:00 w kategorii » BlogFirma Google to według wielu osób najlepszy pracodawca na świecie. Darmowe posiłki, słodycze i napoje, boiska do gry, siłownia, sala do gier video, pralnia, ośrodek zdrowia, dentysta, myjnia samochodowa to tylko niektóre z atrakcji, jakie Google serwuje swoim pracownikom. Nic dziwnego, że firma otrzymuje około 3 tysiące podań o pracę dziennie (co daje około miliona rocznie - sic!).
W firmie, w której obecnie pracuję (o samej firmie napiszę więcej już wkrótce) bardzo przywiązujemy wagę do tego, aby atmosfera pracy była ciekawa… Staramy się aby praca nie kojarzyła się z „pańszczyzną”… Nie ma u nas typowych dla większych firm relacji typu „pracodawca - pracownik” - partnerskie relacje między nami to codzienność… Praca dla nas, to nie jest konieczność, którą należy „odwalić” od godziny 8 rano do 16 po południu… To, co nas łączy, to wspólna pasja do komputerów, a przede wszystkim do internetu… Po prostu kochamy to, co robimy…
Co prawda nasza firma (piszę „nasza”, bo bardzo się z firmą identyfikuje) to nie Google (aktualna ilość pracowników i współpracowników w naszej firmie: 6), ale i tutaj zdarzają się rzeczy wykraczające poza obowiązki pracownika i pracodawcy :D Dwugodzinne pogaduszki (niekoniecznie o rzeczach związanych z pracą) przy porannej kawie, przerwa na pizze, a ostatnio nawet seanse „kinowe” - kilka tygodniu temu skusiliśmy się na film z naszego dzieciństwa - The Goonies (a co, wszyscy byliśmy dzieciakami), a ostatnio Star Wars - Episode I: The Phantom Menace (w planach obejrzenie całej sagi Star Wars). Takie dwugodzinne oderwanie się od pracy pozwala zapomnieć o stresie, oczyszcza umysł (gdy na przykład po kilku godzinach walki z jakimś skryptem nie możemy wpaść na poprawne rozwiązanie), umożliwia integrację pracowników i szefostwa… Myślę, że taka dwugodzinna przerwa raz na kilka tygodni firmie nie zaszkodzi (pod warunkiem, że nie stanie się to codziennością) - wręcz przeciwnie - pracownicy będą zadowoleni, że firma nie jest nastawiona na wyciskanie z nich ostatniej kropli krwi, ale stawia na pracowników, ich pomysły i na przyjazne relacje między kadrą…
Oczywiście w tym wszystkich nie chodzi o to, aby pracodawca organizował regularne seanse filmowe - to jedynie przykład z mojej firmy… Chodzi tu przede wszystkim o normalne relacje międzyludzkie i stosunek jednej i drugiej strony do siebie nawzajem - a najlepszą sytuacją jest, gdy podział na strony nie istnieje (tak jak ma to miejsce u nas)…
Czy Wy też pracujecie w takich firmach? A może prowadzicie takie firmy?







1 komentarz to “Nie tylko Google”
Prosze czekać
Skomentuj wpis